Myślę, że to początek fantastycznej przygody kulinarnej, a raczej cukierniczej:-). Zainspirowała mnie Anna - Maria z bloga Kucharnia klik, i choć nie są to czekoladki, które ona zaprezentowała to wspominam o niej ponieważ to dzięki niej wykonałam swoje pierwsze pralinki. Powiem Wam szczerze, że to jedna z najwspanialszych czynności jakie mogłam sobie wyobrazić, jeśli chodzi o działanie w kuchni oczywiście. Wcześniej podobne uczucia miałam gdy piekłam chleb:-) ale te uczucia były bardziej rustykalne. Robienie pralinek obudziło troszkę inne uczucia:-) i sprawiło, że poczułam delikatność w powietrzu:-). Zapach topionej czekolady, domowego karmelu, myśl o tym, że robię niespodziankę ukochanemu, chęć by były wyjątkowe, idealne ( choć nie tym razem ), to wszystko, to dawka bardzo, bardzo pozytywnej energii. Samo skupienie nad przepisem, sposób temperowania czekolady by miała odpowiednią temperaturę, przygotowanie karmelu, który wypełni każdą pralinę. To wszystko sprawiło mi tak wielką radość, że trudno mi to ubrać w słowa.
Mój mąż smacznie spał gdy na dole w kuchni działa się magia. Wiedziałam, że go zaskoczę, ale nie przypuszczałam, że aż tak:-).
