Muszę się nimi pochwalić bo to kolejne bułeczki, które mi wyszły bezbłędnie. Są najlepsze na śniadanie, zarówno ze słodkimi jak i słonymi dodatkami. Olej truflowy i siemię lniane nadają im niepowtarzalnego smaku, są bardzo aromatyczne. Ich miąższ jest zwarty i miękki. Są pożywne, zjadłam jedną rano i do południa nie czułam głodu:-). Bardzo nam posmakowały i już kolejna ich porcja rośnie w lodówce. Dodam, że są bardzo zdrowe i czasami warto zastąpić nimi białe bułki:-).
Zapraszam:-)
Bułeczki z siemieniem lnianym
Źródło przepisu: Piekarnia Tatter
Składniki na 10 bułeczek
- 185 g mleka
- 125 g wody
- 3 łyżki miodu
- 1 duże jajko
- 2 łyżki oleju truflowego
- 325 g mąki pszennej
- 175 g mąki pszennej razowej
- 80 g siemienia lnianego zmielonego w młynku
- 13 g świeżych drożdży lub 1 1/3 łyżeczki suchych
- 10 g soli
Do miski wlać wodę, mleko, miód, olej i wbić jajko. Do suchych składników dolać mokre i dokładnie wymieszać aż połączą się w ciasto. Ciasto przekładamy na omączony blat i zagniatamy przez 10 minut. Można to zrobić mikserem z końcówką do wyrabiania ciasta chlebowego przez 5 minut.
Wyrobione ciasto przekładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do fermentacji na 45 minut w ciepłe miejsce. Po tym czasie ciasto jeszcze raz zagniatamy przez 5 minut, z powrotem do miski i pozostawiamy do wyrośnięcia na kolejne 45 minut.
Ciasto dzielimy na 10 równych części, z każdej formując okrągłe bułeczki. Układamy je na blaszce w niewielkich odstępach, szczelnie przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 1 godzinę do wyrośnięcia. Pieczemy w 200 st. C z parą przez 20 minut.
Smacznego:-)
ja truflę wprost uwielbiam. Nigdy jednak jeszcze nie jadałam pieczywa z takim aromatem.
OdpowiedzUsuńCiekawe, jak to jest?
Pozdrawiamy serdecznie
Tapenda
Oliwa truflowa jest rewelacyjna, ja dodaję ją gdy robię ciasto na uszka wigilijne, do ciasta drożdżowego na paszteciki z kapustą i grzybami a teraz te bułeczki:-). Aromat jest wspaniały a smak nie do opisania :-)
UsuńUwielbiam razowe pieczywo - to coś dla mnie :) Świetny ten przepis. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCieszę się , że Ci się podoba mam nadzieję, że skorzystasz z przepisu:-)
UsuńPrzepis zapisany. Stoi w kolejce tych, do bezwzględnego wypróbowania. Bułeczki urocze! :-)
OdpowiedzUsuńKasiu są naprawdę smaczne:-), daj znać jak je upieczesz:-)
UsuńNajlepsze pieczywo na śniadanie weekendowe - to wypiek własny:)
OdpowiedzUsuńdokładnie, zgadzam się w 100% :-)
Usuńfaktycznie wyszły Ci bezbłędnie :) pyszne bułeczki :)
OdpowiedzUsuńŁucjo dziękuję ślicznie za miły komentarz:-)
UsuńNo nie wierzę !! Faktycznie się zgrałyśmy, synchronizacja hehe Ale przyznaję, że Twoje wyszły o wiele lepiej niż moje! Muszę zrobić wg Twojego przepisu, tylko olej truflowy pewnie drogi, co ? Naprawdę śliczne te Twoje bułeczki ahhh kiedyś też mi takie wyjdą :)
OdpowiedzUsuńOlej truflowy jest drogi ale można go spokojnie zastąpić jakimkolwiek innym olejem:-). Mi też nie zawsze bułeczki wychodziły, notabene to mój 3 przepis z którego jestem w 100 % zadowolona:-). Miłej soboty:-)
UsuńDziękuję i wzajemnie :) Jak pójdę na zakupy i znajdę olej truflowy to może się skuszę :) Zawsze warto mieć coś tak aromatycznego w kuchni...
UsuńSuper Olimpia.
OdpowiedzUsuńpyszne!
OdpowiedzUsuńDziękuję Olu:-)
UsuńOkrąglutkie,pięknie upieczone.
OdpowiedzUsuńUrocze!
Zjadłabym z rozkoszą.
Dziękuję:-) kilka jeszcze mi zostało i z chęcią bym Cię poczęstowała:-)
UsuńWyglądają cudownie:)
OdpowiedzUsuńMoje niedouczenie z zakresu domowego wypieku pieczywa znowu wyszło - nie wiedziałam co to jest "pieczenie z parą" / ale już poczytałam , już wiem :):) /
OdpowiedzUsuńAniu gdy pierwszy raz przeczytałam o pieczeniu z parą to za głowę się złapałam:-). Najgorszy był pierwszy raz, wlałam za dużo wody i chleb za długo piekł się z parą, był nie do zjedzenia ba nawet nie do przekrojenia:-). Ale uczymy się na błędach:-)
Usuńchlebek, bułeczki ... Twoja rodzinka to ma dobrze :)
OdpowiedzUsuńOj mają dobrze, mają:-)ale tak ma być bo robię to właśnie dla nich:-)
UsuńZainspirowałaś mnie! bułeczki wyglądają znakomicie, w marcu zaczynam zabawy z pieczywem, skorzystam z tego przepisu, bo nienaganny kształt i kolor Twoich wypieków bardzo do tego zachęca.
OdpowiedzUsuńCieszę się Agnieszko i już nie mogę doczekać się końca twojej diety i tych wypieków:-)
UsuńBardzo mi się podobają, a dodatek siemienia mnie zaintrygował - koniecznie muszę wypróbować :)
OdpowiedzUsuńWypróbuj, wypróbuj bo są naprawdę pyszne:-)
UsuńPiękne!
OdpowiedzUsuńA jak muszą pachnieć!
W weekend robię:)
Dziękuję, mam nadzieję , że Ci posmakują:-)
UsuńMmm pysznie wyglądają te Twoje bułeczki, aż chce się porwać jedną :)
OdpowiedzUsuńzapomniałam pytać czy fajna książka?
OdpowiedzUsuńKsiążka bardzo fajna:-), lekka i przyjemna w czytaniu:-), o miłości, o jedzeniu:-). Dopiero jestem na jej początku:-), jak przeczytam do końca to Ci napiszę co o niej sądzę:-)
Usuńmam ochotę zamówić, teraz taka lekka i przyjemna by mi się przydała, to, że o jedzeniu bardzo mi się spodobało, wiadomo!
Usuńzadzwonię do mojej księgarni, albo rozejrzę się na allegro
ale na Twoją krótką recenzje tez czekam :)
bułeczki wyglądają cudownie, właśnie zagniotłam ciasto i czekam pierwsze 45 minut....mam nadzieje ze wyjdą tak bezbłędne jak Twoje!
OdpowiedzUsuńJustynko trzymam kciuki:-)
Usuń